piątek, 18 grudzień 2020 08:03

Pszczoły a nasze drogi gminne

Pszczoły a nasze drogi gminne

Pszczoły zawsze były ważną i nieodłączną częścią ekosystemu. Czy przyroda mogłaby bez nich funkcjonować skoro ponad 80% roślin jest uzależniona od zapylania przez owady? Jeżeli pszczoły wyginą to taka wyrwa w łańcuchu pokarmowym będzie miała ogromne konsekwencje dla całej przyrody, a także człowieka. Właściwe zapylenie roślin przez pszczoły to jedyny sposób na zachowanie bioróżnorodności, tak bardzo ważnej
dla prawidłowego funkcjonowania ekosystemu. Znaczenie tego jest coraz większe ze względu na postępującą degradację środowiska, ginie coraz więcej gatunków roślin i zwierząt,
a to właśnie pszczele zapylanie roślin utrzymuje tę równowagę.

Według Organizacji ds. Wyżywienia i Rolnictwa ONZ (w skrócie: FAO)
100 gatunków roślin uprawnych zapewnia około 90% żywności na całym świecie. Jednocześnie aż 75 z nich wymaga zapylenia przez pszczoły. Owadom tym zawdzięczamy aż 4 000 odmian warzyw.

Pszczoła miodna (Apis mellifera) żyje przeciętnie 36-40 dni. Dotyczy to pszczół wygryzających się wiosną i latem, natomiast pszczoły, które wygryzły się (przyszły na świat) jesienią mogą żyć 3-9 miesięcy. Królowa czyli pszczela matka żyje 5 lat i więcej, a trutnie (samce) około 3 miesięcy (za Wikipedią).  Pszczoły, kiedy osiągają 21 dni swego życia rozpoczynają zbierać nektar z miododajnych roślin. Jedna pszczoła produkuje w ciągu swego krótkiego życia od 1 – 3 gramów miodu. Wyprodukowanie 1 kg miodu to dorobek całego życia ok. 350-400 pszczół. Statystycznie od jednej rodziny pszczelej pszczelarz odbiera 15-20 kg miodu. Przyjmuje się, że 1 kg pszczół to około 10 tysięcy osobników, czyli średnio
1 pszczoła waży około 0,1 grama. Natomiast jedna płaska łyżeczka miodu to 12 gramów czyli owoc pracy całego życia 4-12 pszczół.

Niestety, śmiertelna mieszanka, w skład której wchodzą toksyczne pestycydy, pasożyty pszczół i zmiana klimatu sprawia, że zapylacze (w tym nasze pszczoły Maje
i Gucie) na całym świecie są w kryzysie.

Coraz większym problemem dla pszczół, ich hodowców, a tym samym dla życia ludzi jest ubytek bazy pożytkowej (pokarmowej) zwanej inaczej  pastwiskiem pszczelim. Pastwisko to zbiorowisko roślinne, naturalne i antropogeniczne znajdujące się w zasięgu lotu pszczół. Promień efektywnego (opłacanego) lotu pszczół jest określany na 1,5-2 km wokół pasieki.
W naszym krajobrazie rolniczym, niestety coraz mniej starych sadów, oczek wodnych, zakrzaczeń czy  zadrzewień. Coraz mniej oaz zieleni, coraz mniej miedz i poboczy dróg, które permanentnie są podorywane czy też zaorywane. To właśnie te miejsca są miejscem życia
i bytowania dla wielu pożytecznych roślin i zwierząt. To właśnie tam rośnie wiele miododajnych roślin, chętnie odwiedzanych przez pszczoły i to głównie w okresie, kiedy większość roślin uprawnych czy też drzew miododajnych jest już po okresie kwitnienia. Już w sierpniu większość hodowców musi dokarmiać swoje owady ze względu na brak dostatecznej bazy pokarmowej w terenie. Stąd coraz więcej pszczelarzy zakłada łąki kwiatowe z przewagą roślin miododajnych lub uprawia na polach rośliny miododajne kwitnące jesienią (np. gorczyca biała, facelia błękitna) z myślą o przedłużeniu okresu oblotów pszczół, z myślą o utworzeniu naturalnej bazy pokarmowej dla tych pracowitych owadów także jesienią.

 

pszczoły

Foto: Zdjęcie wykonałem 20 lipca ub. roku przy drodze gminnej Silno – Ciechocin.

    

     Niestety  takie widoki stają się już coraz większą rzadkością.

A co z bazą pożytkową na terenach będących własnością komunalną Gminy Chojnice? Czy są to tereny przyjazne, zapraszające te pożyteczne owady na swój teren? Na terenie naszej gminy, w zasobach komunalnych znajduje się kilkanaście parków wiejskich ze starymi drzewami często ponad stuletnimi, tereny boisk piłkarskich, które to coraz częściej przyjmują rolę łąk, tereny zielone, rekreacyjne w obrębie miejscowości oraz kilkaset kilometrów dróg gminnych.

Niestety, większość naszych dróg szczególnie tych o nawierzchni gruntowej ma szerokość od 3 do 5 m, co gwarantuje swobodny przejazd dla jednego pojazdu (auto, ciągnik). Większość naszych dróg ma geodezyjnie, usankcjonowaną na mapach geodezyjno-kartograficznych szerokość dochodzącą nawet do 12 metrów. Widać to często po układzie starych, niestety już nielicznych drzew rosnących często 1,5-2 m poza funkcjonującym, wąskim pasem drogowym. To właśnie te stare piękne lipy, klony, dęby, buki czy wierzby jako żywe punkty graniczne pokazują właściwą szerokość pasa drogi gminnej. I to właśnie te żywe punkty graniczne, te piękne drzewa przez ostatnie dziesięciolecia (wiek wielu drzew sięga 80-100 lat) bez naszej wiedzy ,,opuściło” nasze gminne pasy drogowe (pas drogowy: droga plus pobocza) i w sobie wiadomy sposób „przemieściło się” na sąsiednie pola uprawne naszych rolników. Jakby nie znały art. 277 Kodeksu Karnego, który brzmi następująco:
kto znaki graniczne niszczy, uszkadza, usuwa, przesuwa lub czyni niewidocznymi albo fałszywie wystawia, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Z myślą o jakości naszych dróg (miejsca na odwodnienia), z myślą o naszych pszczołach zapylających i produkujących miód i inne prozdrowotne produkty, z myślą
o podniesieniu bioróżnorodności naszego krajobrazu rolniczego uwzględniającego potrzeby pokarmowe owadów zamierzamy w najbliższym czasie dokonać nasadzeń setek drzew, szczególnie miododajnych nie tylko na terenie naszych parków wiejskich zniszczonych przed ponad 3 laty poprzez straszliwą nawałnicę, ale przede wszystkim poprzez wprowadzenie licznych nasadzeń w odtwarzanych geodezyjnie naszych drogach. Poprosimy nasze pojedyncze, wiekowe, rosnące drzewa, aby łaskawie „powróciły” na swoje miejsce, czyli na tereny gminnych pasów drogowych. Zapewne geodeci im w tym pomogą.

Dokonując analizy geodezyjno-kartograficznej naszych gminnych dróg podjąłem decyzję, że wszystkie działki drogowe o szerokości 7 m plus będą miały wznawiane granice celem przywrócenia właściwej ich szerokości w terenie.  Szerokość drogi 7 m plus umożliwia wprowadzenie zadrzewień przydrożnych przynajmniej z jednej strony drogi, a przy szerokości już 10 m wprowadzimy zadrzewienia dwustronne. Wcześniej dokonano rozgraniczenia drogi gminnej na 4-kilometrowym odcinku Sławęcin (Lisia Góra) – Nowy Dwór, gdzie szeroki na 12 metrów pas naszej drogi całkowicie był pozbawiony zadrzewień przydrożnych, a droga miała tylko 5 m szerokości w terenie. W ubiegłym roku Gmina wspólnie z Sołectwem obsadziła tę drogę miododajnymi drzewami, tj. lipami i klonami.

W tym roku po wznowieniu geodezyjnym i przywróceniu drodze gminnej właściwej szerokości pomiędzy Silnem a Ciechocinem (ok. 3 km) już wczesną wiosną wprowadzimy
2-stronne nasadzenia drzew miododajnych (np. lipa, klon, jesion, jarząb, robinia, głóg) na całej długości. Rosnące drzewa „poza pasem drogowym” (żywe punkty graniczne) i analiza dokumentacji geodezyjnej pokazuje, że szerokość tej drogi waha się w granicach
od 8 do 12 metrów szerokości.

            Geodezyjne przywracanie właściwych granic naszym drogom poprzez wstawianie bardzo widocznych słupków granicznych z napisem "pas drogowy" pozwoli nie tylko poprawić ich jakość, przejezdność ale przede wszystkim umożliwi nam poprzez nasadzenie setek miododajnych drzew poprawić bazę pokarmową dla owadów zapylających. Poza tym, szerokie pobocza staną się na nowo życiowym siedliskiem dla wielu pożytecznych roślin,
w tym miododajnych oraz miejscem pojawienia się ziół. A te rośliny z kolei zaproszą do siebie wiele pożytecznych owadów.

            Reasumując, mam nadzieję, a raczej pewność, że poprzez ten program przywrócenia kilkunastu hektarom terenów ich ekologicznych i przyrodniczych funkcji poprzez zadrzewienie i pozostawienie naturalnej sukcesji, wzbogacimy nie tylko nasz coraz uboższy krajobraz rolniczy, ale przede wszystkim z myślą o naszych pracowitych pszczołach, odtworzymy im nowe tereny pożytkowe. Na przykład przywrócenie przyoranej drogi
o szerokości 12 m do szerokości 5 m na długości 3 km to "odzyskanie" terenu o powierzchni 2,1 ha. Z myślą o nas, o naszej ludzkiej egzystencji, zaprosimy pracowite pszczółki
do naszych naturalnych, ich żywiących stołówek.

            Albert Einstein zwykł mawiać, że gdy zginie ostatnia pszczoła, człowiekowi pozostaną 4 lata życia. Aby to nie były prorocze słowa jednego z najwybitniejszych naukowców i myślicieli w historii ludzkości.

Z. Szczepański

Wyświetlony 112 razy Ostatnio zmieniany piątek, 18 grudzień 2020 09:18